top of page
Search

O introspekcji, skradzionym telefonie i klapkach Kubota, które na zawsze pozostaną w Centralnej Ameryce.

Przez ostatnie kilka dni toczyłam ze sobą batalię - czy napisać dzisiejszy post, czy sobie odpuścić. Z jednej strony regularnie dodaję piątkowe posty już od początku listopada, a z drugiej miałam mieć tydzień urlopu i nie robić kompletnie nic związanego z pracą. Bitwę jednak ostatecznie rozstrzygnął fakt, że dzisiejszy post nie jest pracą, a formą podzielenia się z czytelnikiem moimi ostatnimi refleksjami, do których skłoniła mnie tragicznie-zabawna historia, która przydarzyła mi się tydzień temu.


Aby godnie zaprezentować nasz kraj w mojej podróży po Centralnej Ameryce, spakowałam kultowe Kuboty. Służyły mi one bezbłędnie. Byliśmy razem na plażach i w górach, na wsiach i w miastach, pod licznymi prysznicami i na salsowych potańcówkach. Przywiązałam się do nich, były one dla mnie kompanami najdzikszych podróży, aż do jednego nieszczęśliwego dnia.


Jak to u typowych backpackerów, każdy grosz się liczy. Ekskluzywne transfery za 100 dolarów z Nikaragui do Kostaryki nie wchodziły w grę, skoro lokalnym busem mogliśmy odbyć tę samą podróż za ¼ ceny. Fakt, że oboje pracowaliśmy do godzin popołudniowych, nie ułatwiał nam transportu, bo tu w Centralnej Ameryce często ostatni wyruszał w godzinach 16-17. Mattowi udało się skończyć tego dnia nieco wcześniej, i na granicy Nikaragui z Kostaryką byliśmy już o 15:30. W kasie udało nam się kupić 2 z ostatnich 4 biletów na finalny autobus, który odjeżdżał o 17:30. Na granicy panowała dość spokojna atmosfera, w większości rodziny z dziećmi, przejezdne samochody terenowe pełne amerykańskich kostarykańskich osób . Moją uwagę przykuła na moment wysoka i szczupła kobieta w czerwonej spódnicy i żółtej koszulce, która miała w oczach dość wariackie spojrzenie. Szybko jednak oderwałam wzrok i o niej zapomniałam.


Dwie godziny czekania - pomyślałam - świetny czas, aby ogarnąć resztki pracy przed planowanym urlopem w Kostaryce. Rozłożyłam matę do ćwiczeń, aby na niej usiąść, a obok położyłam telefon, aby poprawić sobie oparcie (plecak). Nagle widzę tę wysoką kobietę biegnącą ile sił w nogach w stronę dżungli. Spoglądam obok - mój telefon zniknął! Wbiegam do biura kontroli paszportowej, ale nikt nie rozumie angielskiego. Wyruszam zatem w pościg za kobietą, dołącza do mnie dziewczyna o imieniu Maria. Obie biegniemy przez dżunglę, żadna z nas nie widzi złodziejki, ale obie wierzymy, że jakimś cudem uda nam się ją zatrzymać. Nagle wbiegamy na plac budowy - nowej granicy Nikaragui z Kostaryką. Czuję, jak zapadają mi się nogi, nie mogę podnieść stóp, zatapiam się, Maria wraz ze mną obie trzymamy się za ręce, próbując wyciągnąć się na wzajem ze świeżo wylanej grubej warstwy cementu. Zapadam się po kolana, i tak ginie mi nie tylko telefon, ale na zawsze tracę najwierniejsze Kuboty, które pozostają w cemencie na granicy Nikaragui z Kostaryką.


Ku własnemu zdziwieniu na myśl o telefonie odczuwam ulgę. Zamiast rozzłościć się nad straconymi zdjęciami, filmikami, wspomnieniami z ostatnich 5 lat, rozpiera mnie uczucie wolności, i chce mi się szczerze śmiać z całej zaistniałej sytuacji, jedynie żal mi moich klapek Kuboty- bo w czym będę teraz zwiedzać świat? Siedmiogodzinną podróż spędzam na myśleniu i patrzeniu się w okno. Do głowy przychodzi mi mnóstwo pomysłów. Reflektuje nas swoim życiem, nas swoją pracą.


Przez następne kilka dni zauważam, że jestem bardziej obecna, uważna, a moja głowa napełnia się coraz bardziej kreatywnymi pomysłami, spędzam czas na jakościowej introspekcji, nie tęsknie za telefonem ani trochę, czuje się wolniejsza. wszystko to skłania mnie do napisania artykułu, który teraz czytasz.


"Co chcę robić w życiu? Co dla mnie ma wartość? Co nadaje mojemu życiu sens?" - to najczęstsze pytania, z którymi spotykają się moi podopieczni. Sesje coachingowe pomagają im odpowiedzieć sobie na te pytania. Ale co ma piernik do wiatraka?


95% moich klientów podczas sesji coachingowych zauważa problem nadmiernej konsumpcji treści smartfonowych. Jednak u każdego z nich przejawia się to inaczej. Niektórzy borykają się z niską samooceną, inni z problemami ze snem, a jeszcze inni obawiają się oceny innych. Mimo że internet na naszych smartfonach dostarcza nieskończone ilości informacji, zawodzi nas w odpowiedzi na najważniejsze pytania dotyczące sensu życia.


Nasze telefony nie są w stanie zaspokoić najwyższej potrzeby: samorealizacji. Nawet jeśli dajemy sobie czas na swobodne myślenie, nasze umysły pozostają zajęte wydarzeniami w wirtualnym świecie. Zanurzenie w oceanie treści smartfonowych wpływa negatywnie także na kreatywność,

utrudnia tworzenie oryginalnych koncepcji, co wpływa negatywnie na sferę zawodową i życie osobiste.


Skupianie uwagi na treściach online uniemożliwia introspekcję- kluczową umiejętność do zrozumienia świata i znalezienia swojego miejsca w społeczeństwie.W przeszłości mieliśmy więcej okazji do introspekcji - na przystankach autobusowych, w poczekalniach u lekarzy czy tak jak ja- w kilkugodzinnej podróży. Jednak obecność telefonów sprawiła, że rzadko jesteśmy sami ze swoimi myślami. Nawet w miejscach, które kiedyś uznawaliśmy za ostatnie bastiony samorefleksji, jak toaleta, telefony również nas tam towarzyszą.


Jak poradzić sobie z tym wyzwaniem? Musimy odzyskać niezależność myślową i dać sobie czas na samodzielne myślenie. Być może nie trzeba nam od razu wyrzucać nasze smartfony lub pozwolić, aby nas okradziono, ale podjęcie próby kontroli nad ich używaniem może okazać się kluczowe.

Odczepienie się od smartfonów pomoże nam zaangażować się w procesy myślowe i odkryć siebie.


Co do moich kultowych Kubotów, choć zniknęły na zawsze, pozostawiły po sobie wspomnienia szalonej podróży oraz historie, którą będę mogła opowiedzieć wnukom. A telefon? Zdecydowanie jego utrata pozwoliła mi w pełni cieszyć się zasłużonym urlopem!


Aby śledzić moje podróże wpadnij na mój profil na Instagramie @wiktorialifecoach





 
 
 

Comentarios


Skontaktuj się

Dziękuję za kontakt!

Poinformuj mnie o wydarzeniach

Dziękuję za subskrypcję!

© 2023 by Wiktoria Sedkowska.

  • Facebook
  • Instagram
  • Youtube

I'm a paragraph. Click here to add your own text and edit me. It's easy.

bottom of page